Uleczyłem swojego ducha w zaniedbanym ciele.
Można by uznać, że zmieniać swoje życie zacząłem dwa lata temu, kiedy postanowiłem wystartować w Biegu Rzeźnika. Można też powiedzieć, że cztery lata temu, kiedy stwierdziłem, iż moja egzystencja jest pozbawiona sensu. Ale przecież nie jestem osobą zawieszoną w próżni, oddzieloną od innych dźwiękoszczelną barierą, żeby twierdzić, że to moja zasługa. Społeczeństwo gloryfikuje cechy takie jak upór, konsekwencja, dążenie do celu, niezłomna wiara i inne podobne. Przez to często zapominamy, że kształtują nas interakcje z ludźmi, których spotykamy na swojej drodze. Z pozoru niewinne słowa, informacje albo zdarzenia wykuwają naszą osobowość. Bez tych ludzi, bez ich wpływu nie byłoby osiągnięć, sukcesów, bylibyśmy całkiem inni. Moją intencją jest dzielenie się przeżyciami, entuzjazmem, radością, miłością do gór i aktywności fizycznej w każdej postaci. Z wdzięczności do wszystkich, którzy mnie inspirowali, chciałbym zachęcać do chociażby wyjścia za próg, bo tam czeka przygoda. Kiedyś byłem osob...






